Nie myślałam, że mój samochód zawiedzie mnie właśnie w tym momencie. Jechałam na spotkanie z ważnym klientem, a mój samochód po prostu wziął się i rozkraczył. Już dawno miałam się pozbyć tego grata, ale ani mój portfel ani sentymentalizm na to nie pozwalały. Stałam teraz nie wiadomo gdzie, prawie na końcu świata pozbawiona nadziei, że jakakolwiek żywa dusza będzie tędy przejeżdżać. Jedyną rzeczą na jaką miałam teraz ochotę, to znaleźć się w silnych, męskich ramionach. Wściekła i rozżalona wysiadłam z samochodu i patrzyłam na znikający horyzont.
- Przynajmniej mogę się nacieszyć urokami przyrody- zakpiłam głośno z całej tej sytuacji.
Nadchodziła szarówka, kiedy gdzieś na końcu drogi prowadzącej do nikąd ujrzałam ostre światła halogenów.
- To jest mój wybawca !- krzyknęłam do rosnących w pobliżu drzew i do samej siebie, nie wierząc własnemu szczęściu.
Wybiegłam na drogę i zaczęłam wymachiwać do nadjeżdżającego samochodu. Zatrzymał się kilka milimetrów przed moim nosem zostawiając czarne smugi opon na drodze. Zatkało mnie, przede mną stał krwistoczerwony, sportowy samochód, a jego felgi były tak lśniące, że mogłam w nich zobaczyć swoje odbicie. Zaniemówiłam. Stałam tak i patrzyłam, jak w malowane wrota, jak małe dziecko zachwycone i zażenowane luksusową zabawką.
- Czy mogę w czymś pani pomóc, czy coś się stało? - niski, gardłowy głos sprowadził mnie na ziemię
Właściciel samochodu stał naprzeciw mnie i przyglądał mi się z zaciekawieniem. Zmierzyłam go od stóp do głów. Wysoki, barczysty blondyn ubrany na sportowo, prawdziwy macho. Z zagubionej sierotki na nowo stałam się atrakcyjną i ponętną kobietą. Poprawiłam zmierzwione wiatrem włosy, wydęłam wargi i oblizałam je koniuszkiem języka, żeby były wilgotne i namiętne. Tak, miałam ochotę na flirt, na mały romans, na czułość i na ostry seks. Znam siebie i swoje potrzeby, a takiego kąska jak ten facet nie wypuszczam z rąk.
Rozpoczęłam swoją grę. Każda kobieta ma swoje sztuczki, którymi umie przyciągnąć mężczyznę. Ja nie musiałam się specjalnie wysilać, jako że natura postąpiła ze mną niezwykle łaskawie, a nawet dorzuciła więcej niż potrzeba. Zostawiłam swój samochód na poboczu, zabrałam tylko podróżną torbę i rozsiadłam się wygodnie na przednim siedzeniu. Rozmawialiśmy tak, jakbyśmy się znali od zawsze. Okazało się, że na stałe mieszka w Niemczech, ale rokrocznie przyjeżdża na Mazury, zaszywa się w leśniczówce i odpoczywa. Miał mnie podwieźć do najbliższego motelu i tam mieliśmy się pożegnać, ale nie byłabym sobą gdybym nie poznała smaku jego ust. Na zakręcie dał ostro po hamulcach, niby niechcący i przypadkowo moja twarz znalazła się na wysokości jego torsu. Musnęłam go delikatnie ledwie wyczuwalnie w szyję i mimochodem otarłam się biustem. Nasze oczy spotkały się. Jego oczy pełne pasji, dzikiej namiętności całkiem go zdradziły.
Skręcił w boczną drogę i zatrzymaliśmy się w lesie. Serce biło mi, jak oszalałe, a adrenalina buzowała w całym organizmie. Rzucił się na mnie, jak lew na swoją ofiarę, Mocnym szarpnięciem zerwał ze mnie sukienkę, zębami rozpiął stanik i uwolnił piersi, których sutki nabrzmiały już z podniecenia. Szybkimi ruchami starałam się odpiąć guziki jego koszuli, ale ręce trzęsły mi się i moje ciało drgało w dziwnych, erotycznych konwulsjach. Nachylił się nade mną i zaczął ssać moje różowe sutki. Jego ciało pachniało cynamonem, pomarańczą i dobrym tytoniem. Czułam, jak na majteczkach powoli pojawia się plamka wilgoci. Mój rajdowiec wsadził tam swoje palce i zatopił je po sam nadgarstek. Jego palce w mojej dziurce poruszały się sprawnie i dawały mi dużo rozkoszy. Ja też chciałam dać mu coś niezwykłego. Zamieniliśmy się miejscami. Leżał przede mną a ja majstrowałam przy jego rozporku. Jedyne czego nie znoszę w grze wstępnej to ta ” zabawa z rozporkami”. Zawsze długo się z tym męczę, cóż za wynalazek. Kiedy już się z tym uporałam moje usta chwyciły najpiękniejszego fiuta na świecie. Czułam, jak rośnie w moich ustach, jak drga po każdym mym ruchu, pocałunku. To, co zrobił chwilę później przeszło moje najśmielsze, erotyczne wyobrażenia.
Uprawialiśmy miłość francuską w pozycji iście ekwilibrystycznej. Ciągnęłam mu wisząc głową w dół, w tym samym czasie on trzymając mnie za nogi lizał moją spragnioną rozkoszy cipkę. Jego język tańczył wewnątrz mnie, a ja wiłam się pod nim, jak kocica. Kiedy byłam już całkiem wilgotna posadził mnie na siedzeniu i wszedł we mnie od tyłu. Jego wielki, sztywny drąg wszedł we mnie z impetem. Mięśnie mojej dziurki zaciskały się na nim to znów puszczały. Całował moją szyję i ugniatał piersi. Kiedy jestem podniecona najmniejszy dotyk sutek sprawia mi niesamowitą rozkosz. Zaczęłam krzyczeć. Sami w środku lasu - któż nas mógł usłyszeć. Szeptał mi do ucha różne świństewka a te podniecały mnie jeszcze bardziej. Klepał mnie co i raz w tyłek i mówił, że fantastycznie się pieprzę. Poddawałam się jego szybkim i głębokim pchnięciom, stawiając czasami opór by mogło być nam jeszcze przyjemniej. Nagle złapał mnie mocno za ramiona i wystrzelił. Jego ciepła sperma zalała mnie w środku. Wulkan z jego nasieniem wybuchał jeszcze kilka razy. Myślałam, że chwilę odpoczniemy, ale on był nienasycony. Wepchnął mi swoją na nowo sterczącą pałę do gardła i kazał robić laskę. Zlizywałam z jego fiuta słony nektar i połykałam go ze smakiem. Przyciskał moją głowę do samej nasady tak, że prawie się dusiłam. Paznokciami drapałam delikatnie jego wielkie jaja, a on krzyczał coś po niemiecku - pewnie mu się podobało. Potem popchnął mnie na siedzenie i tym razem uprawialiśmy klasyczny seks. Skóra na siedzeniu była wilgotna i ciepła od naszego potu i soków miłości. Zatopiłam się wygodnie w fotelu i pozwoliłam by robił ze mną to na co ma tylko ochotę. Dymał mnie najpierw powoli, posuwiście, tak, że czułam każdy centymetr fiuta, penetrującego moje wnętrze. To było cudowne. Nachylił się nad moimi piersiami i przygryzał je delikatnie. Nagle ku mojemu zdziwieniu wyszedł ze mnie i jego twarz znalazła się między moimi udami. Rozchylił delikatnie różowe, nabrzmiałe wargi i wessał moją łechtaczkę. Trącał ją delikatnie językiem a przy okazji robił mi palcówkę. Zaczęłam krzyczeć i wbijać mu paznokcie w kark. Mój oddech przyspieszony, nierówny muskał go po szyi. Żaden mężczyzna mi tak nie dogodził.
Pieprzyliśmy się tak do bladego świtu. Moja dziurka całkowicie wyeksplatowana i jego zmarnowany fiut mieli już ochotę na zdrowy i spokojny sen. Rozłożyliśmy siedzenia. Przykryliśmy